languageJęzyk

Rozdział 3 Kto jest dla niego najważniejszy

Autor: Lucas Hayes28 kwi 2026

Kiedy połączenie zostało nawiązane, Seraphina powiedziała: „Mayo, jest ważny dokument, który pan Sterling musi podpisać. Czy mogłabyś przesłać mi adres jego dzisiejszego spotkania biznesowego?”.

Zadzwoniła do głównej sekretarki Juliana, Mayi Evans. Ona znała cały harmonogram pracy Juliana.

„Spotkanie biznesowe? Dziś wieczorem nie ma żadnych spotkań. Wcześnie wyszedł z biura” – odpowiedziała Maya.

„Naprawdę? Żadnych ustaleń na ostatnią chwilę?”.

„Nawet gdyby były, zadzwoniłby do mnie, abym zarezerwowała stolik w restauracji”.

No tak, Seraphina o tym zapomniała. Jeśli ktoś chciał zjeść kolację z Julianem, musiał to ustalać z wyprzedzeniem. Nie było mowy o organizowaniu czegokolwiek na ostatnią chwilę.

Zatem kiedy Max wspomniał, że Julian ma coś do załatwienia, z pewnością nie miało to związku z pracą.

Po rozłączeniu się, Seraphina posiedziała przez chwilę w ciszy, a następnie w samotności zjadła posiłek.

Na ekranie pojawiła się wiadomość służbowa od koleżanki z pracy. Kiedy ją przeczytała i próbowała wyjść z powiadomienia, przypadkowo kliknęła ikonę Instagrama.

Pierwszy post od razu przykuł jej wzrok. Było to zdjęcie, które Chloe właśnie udostępniła.

Chloe, ubrana w szpitalną koszulę, opierała się o klatkę piersiową mężczyzny z błogim uśmiechem. Zdjęcie zostało podpisane: „Miłość to świadomość, że po jednym telefonie będziesz tuż obok mnie”.

Chociaż twarz mężczyzny była niewidoczna, Seraphina od razu rozpoznała, że to Julian.

Ciemnoniebieski krawat z subtelnym wzorem był tym samym, który wybrała dla niego dwa tygodnie temu, i tym, który miał dziś na sobie.

Jej serce zdawało się być przebite ostrymi igłami. Ledwo udało jej się utrzymać równowagę, opierając dłonie na blacie stołu.

Głos w jej wnętrzu szeptał: „Nadal zamierzasz się oszukiwać?”.

Seraphina zasnęła dopiero nad ranem. Kiedy w końcu się obudziła i zeszła na dół, usłyszała dźwięki dobiegające z kuchni.

„Dzień dobry”. Julian pojawił się z kubkiem ciepłego mleka i postawił go na stole, na którym czekało już w pełni zastawione śniadanie.

Uśmiechnął się łagodnie, podchodząc do niej i pochylając się, by obdarzyć ją porannym pocałunkiem. Ale kiedy jego wargi zbliżyły się do jej policzka, Seraphina odwróciła głowę.

Julian zamarł na moment, po czym zdawał się zrozumieć. „Jesteś zła, że nie zjadłem z tobą wczoraj kolacji?”.

Seraphina nie odpowiedziała i unikała jego wzroku.

„Kumpel nagle wrócił z zagranicy. Zjedliśmy kolację i graliśmy w pokera. Kiedy wróciłem, była już północ. Kiedyś ci go przedstawię. Powiem mu, że jeśli w przyszłości będzie chciał się ze mną spotkać, najpierw będzie musiał poprosić o zgodę panią Sterling” – powiedział Julian żartobliwym tonem.

Seraphina przesunęła palcem po ekranie telefonu, po czym obróciła go przodem do niego. „Czy twój kumpel to Chloe?”.

Kiedy Julian spuścił wzrok na jej telefon, opuszczone powieki ukryły jego emocje.

Zapadła długa cisza.

Seraphina uśmiechnęła się z rozczarowaniem. „A więc byłeś z nią zeszłej nocy”.

Julian podniósł wzrok z pozornie przepraszającym wyrazem twarzy. „Chloe miała wypadek samochodowy. Nie chciała martwić rodziny, ale nie radziła sobie sama, więc zadzwoniła do mnie”.

To było niezwykle racjonalne wyjaśnienie.

Seraphina prychnęła. „Nie jestem ślepa, Julian”.

Na zdjęciu Chloe go przytulała. Sytuacja daleka była od niewinnej.

Julian ponownie spojrzał na zdjęcie i westchnął. „Jest prawnuczką dziadka od ponad dziesięciu lat. Zwraca się do mnie wujku Julianie. Jak mógłbym zlekceważyć granice moralne? Chloe jest jedynym ocalałym dzieckiem z rodziny Mercerów. Dziadek kazał nam się nią dobrze opiekować”.

Pradziadek Chloe był wojennym towarzyszem broni Alistaira. Ponieważ członkowie rodziny Mercerów przedwcześnie odeszli, Chloe pozostała zupełnie sama. Z szacunku dla przyjaciela Alistair adoptował ją, gdy miała zaledwie osiem lat.

„Bierzemy ślub, Seraphino. Gdybym cię nie kochał, to dlaczego bym się z tobą żenił?” – zapytał z pozorną szczerością Julian.

Seraphina również pragnęła poznać odpowiedź na to pytanie. „Właśnie, też się nad tym zastanawiam”.

„Nie ufasz mi?”. Ton Juliana stał się chłodniejszy, gdy nadal drążyła temat.

„Mam dwadzieścia cztery lata, a nie czternaście!” – Oczy Seraphiny zaczerwieniły się. Wzięła głęboki oddech. „Skończmy z tym, Julianie”.

Po tych słowach odwróciła się, ale Julian nagle chwycił ją za ramię.

„Sama powiedziałaś, że masz dwadzieścia cztery lata, więc przestań zachowywać się jak dziecko. Możesz się złościć, ale tylko przez pół dnia”. Julian wcisnął jej w dłonie kubek z mlekiem. „Nawet jeśli nie jesteś głodna, przynajmniej to wypij. Pojedziemy do rezydencji Sterlingów na lunch. Dziadek dzwonił”.

Zbył ten temat, nie dając dalszych wyjaśnień. W jego oczach jej emocje były niczym więcej niż dziecinnym napadem złości.

Prawda była taka, że prawdopodobnie wcale go nie obchodziło, czy mu wierzy, czy nie.

„Źle się czuję. Nigdzie nie jadę”. Seraphina odwróciła się do niego plecami.

„Odpocznij. Przyjadę po ciebie w południe”. Z tymi słowami Julian wyszedł za drzwi, nie dając jej szansy na kłótnię.

To był pierwszy raz, kiedy zobaczyła jego apodyktyczną stronę.

Ostatecznie Seraphina pojechała z Julianem do rezydencji Sterlingów.

Alistair traktował ją jak własną wnuczkę. Ponieważ minęły ponad dwa tygodnie od jej ostatniej wizyty, uznała, że mogłaby zjeść z nim posiłek.

Kiedy dotarli na miejsce, Julian sięgnął po jej dłoń, by pomóc jej wysiąść z samochodu, ale wyrwała mu się, po czym on chwycił ją ponownie.

W salonie zebrali się rodzice Juliana oraz trzeci syn Alistaira, Marcus Sterling, wraz z rodziną. Seraphina po kolei z każdym się przywitała.

W tym samym czasie Chloe pomagała Alistairowi zejść po schodach.

„Dziadku” – przywitała się z nim Seraphina z uśmiechem.

„Seraphino, tak dawno nas nie odwiedzałaś. Pokłóciliście się z Julianem? Powiedz mi. Utemperuję tego łobuza” – droczył się Alistair. Jego siwe włosy kontrastowały z błyskiem w oku, gdy obdarzył Seraphinę żartobliwie poważnym spojrzeniem.

Zanim zdążyła odpowiedzieć, Julian szybko zaczął się bronić: „Dlaczego miałbym się kłócić z Seraphiną? Nie oskarżaj mnie, dziadku”.

Seraphina prychnęła w duchu, po czym odpowiedziała z uśmiechem: „Przepraszam, że nie odwiedziłam cię wcześniej, dziadku. Na szczęście Chloe dotrzymywała ci towarzystwa”.

Jej wzrok przeniósł się na Chloe.

Miała na sobie białą sukienkę Chanel, a jej delikatną twarz okalały włosy spięte w kucyk. Jej wzrok jednak zatrzymał się na splecionych dłoniach Seraphiny i Juliana. Na moment jej rysy stężały w otępieniu.

Alistair przechylił głowę i uśmiechnął się. „Kiedy wyjdziesz za Juliana, będę miał wokół siebie dwie uśmiechnięte twarze. Chloe, dlaczego nie przywitałaś się z wujem i ciotką?”.

Słysząc uwagę Alistaira, Chloe w końcu ocknęła się z zamyślenia. „Wujku Julianie, Seraphino”.

„Seraphino?” – poprawił ją Alistair. „Powinnaś powiedzieć ciociu Seraphino”.

Chloe otworzyła usta, ale z trudem wydobyła z siebie głos, jakby zmiana sposobu zwracania się do Seraphiny przychodziła jej z nie lada trudem.

Julian objął ramieniem barki Seraphiny z uśmiechem w oczach. „Są mniej więcej w tym samym wieku, więc nazywanie jej »ciocią« może wydawać się nieco dziwne. Seraphina prawdopodobnie nie jest do tego przyzwyczajona, a nawet mogłaby pomyśleć, że przez to brzmi starzej”.

Seraphina spojrzała na Juliana. Jego rysy twarzy pozostawały jak zwykle spokojne, a w jego wyrazie kryła się nuta przekomarzania.

Do rodzinnego lunchu zostało jeszcze trochę czasu, więc Alistair poprosił Juliana, by dołączył do niego w gabinecie w celu omówienia spraw firmy.

Seraphina spacerowała po podwórku i właśnie zbliżała się do basenu, kiedy zobaczyła idącą w jej stronę Chloe.

„Nie sądziłam, że jesteś aż tak niewzruszona, żeby wręcz przychodzić tu z Julianem”.

Chloe, która jeszcze niedawno wydawała się tak delikatna i nieśmiała, stała teraz przed Seraphiną, nie ukrywając swojego prawdziwego oblicza. Zwracała się do Juliana bezpośrednio po imieniu, jednocześnie kpiąco zadzierając podbródek.

„A czym miałabym się przejmować?” – Seraphina uśmiechnęła się, pozornie nieświadoma tego, co sugerowała Chloe.

Chloe uśmiechnęła się szyderczo. „Wiem, że widziałaś mój post. Udostępniłam go wyłącznie tobie i nie ma mowy, byś nie rozpoznała, kto jest na zdjęciu”.

„Och, ten post”. Seraphina wydawała się niewzruszona. „To tylko zdjęcie. Julian cieszy się powodzeniem u kobiet. Ważne, że sam wie, kto jest dla niego najważniejszy”.

Nawet jeśli Seraphina i Julian mieli swoje nieporozumienia, nie zamierzała pozwolić, by Chloe zdobyła nad nią przewagę.

Twarz Chloe pociemniała, ale wyglądało na to, że nagle wpadła na pewien pomysł. Niespodziewanie postąpiła naprzód i szepnęła do ucha Seraphiny: „Przekonajmy się, kto tak naprawdę jest dla niego najważniejszy”.

Zanim Seraphina zdążyła zareagować, Chloe pociągnęła ją i obie kobiety wpadły do basenu.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 3: Rozdział 3 Kto jest dla niego najważniejszy - Ostateczna obsesja miliardera | StoriesNook