languageJęzyk

Rozdział 10 Czy on oszalał?

Autor: Lucas Hayes28 kwi 2026

Seraphina milczała.

Wiedziała, że Julian robił to wszystko po to, by zachować spokój i powstrzymać ją przed odwołaniem ślubu.

Zostanie architektem i zobaczenie, jak Beatrice się budzi, było jej marzeniami. Teraz Julian położył obie te rzeczy tuż przed nią.

Czy powinna przełknąć dumę i przestać być tak uparta?

W tym momencie zadzwonił telefon Juliana. Leżał na stole, a Seraphina zobaczyła, że dzwoniącą jest Chloe.

Julian wcisnął przycisk odrzucenia połączenia. – Seraphino...

Telefon zadzwonił ponownie – wciąż Chloe.

Seraphina obdarzyła go słabym uśmiechem. – Równie dobrze możesz odebrać.

– To twoje urodziny. Nie chcę, żeby ktokolwiek nam przeszkadzał. – Julian rozłączył się bez wahania. – Obiecaj mi. Wrócisz dziś ze mną do domu, prawda?

Wciąż powtarzał to pytanie.

Seraphina skończyła już posiłek, więc wstała. – Powinieneś najpierw załatwić własne sprawy. Nie rozważam teraz powrotu.

Rzuciwszy te słowa, ruszyła w stronę drzwi.

Julian pobiegł za nią i chwycił ją za ramię. – Nie mam nic do załatwienia. Ale jeśli nie chcesz wrócić, nie będę na ciebie naciskał. Podwiozę cię do Alderwood Heights.

Zanim zdążyła odpowiedzieć, Julian wcisnął ją na siedzenie pasażera i uruchomił silnik.

Połączenia od Chloe wciąż napływały. Ponieważ telefon Juliana był połączony z samochodowym systemem Bluetooth, ekran nawigacji wciąż przełączał się na widok połączenia przychodzącego.

– Naprawdę nie zamierzasz odebrać? – Seraphina miała już dość dzwonka.

Julian postanowił wyłączyć telefon. Z poważną miną powiedział: – W rodzinie Sterlingów są jeszcze inni. Jeśli naprawdę czegoś potrzebuje, może skontaktować się z kimś innym.

Seraphina wysiadła z samochodu, gdy dotarli do wjazdu na jej osiedle. Podziękowała mu krótko i ruszyła w stronę domu.

– Seraphina. – Julian szybko poszedł w jej ślady. – Będę czekał, aż wrócisz do domu.

Seraphina nie odezwała się i po prostu go minęła.

Gdy tylko weszła do mieszkania, zadzwoniła Veronica Jennings z życzeniami urodzinowymi. – Przepraszam, wciąż jestem w podróży służbowej. Nie mogę dzisiaj z tobą być. Nie czuj się jednak samotna. Jestem z tobą duchem.

Veronica zawsze wspierała Seraphinę, kiedy Julian nie mógł pojawić się na jej urodzinach.

– Nie jestem samotna. Julian właśnie świętował je ze mną – powiedziała Seraphina beztrosko, nalewając sobie szklankę wody.

– Pan Sterling ma właściwie czas? Ależ rzadkość! – stwierdziła ze zdziwieniem Veronica. Następnie dodała: – Seraphino, nie pomyśl, że psuję atmosferę, ale musisz być ostrożna, kiedy mężczyzna nagle się zmienia. Z drugiej strony pan Sterling jest dla ciebie taki dobry. Może nie ma się czym martwić.

Seraphina zaśmiała się gorzko. Takie właśnie wrażenie sprawiał Julian na wszystkich.

– Nie psujesz atmosfery. To sama prawda – odparła.

Veronica od razu wyłapała napięcie w jej głosie. – Chcesz powiedzieć, że między tobą a Julianem coś się dzieje?

– Opowiem ci wszystko ze szczegółami, kiedy wrócisz z wyjazdu.

– W porządku. Bez względu na wszystko, poprę każdą twoją decyzję. – Veronica wywnioskowała ze słów Seraphiny, że działo się coś poważnego.

Po rozłączeniu się Seraphina otrzymała wiadomość głosową od Penelope Sterling.

– Wszystkiego najlepszego, moja droga przyszła szwagierko! Twój prezent wyślę jutro do waszej willi. Miłego świętowania z Julianem. Nie będę robić za przyzwoitkę.

Penelope była młodszą siostrą Juliana. Łączyły ją z Seraphiną bardzo dobre relacje.

Jako wybitna prawniczka była często zajęta i nie wiedziała, że Julian co roku nie był obecny na urodzinach Seraphiny.

Mimo bliskiej relacji Seraphina nie planowała mówić jej prawdy, ponieważ Penelope w końcu należała do rodziny Sterlingów.

– Dziękuję! Nie widziałam cię na ostatnim spotkaniu rodzinnym. Musimy się kiedyś wybrać razem na jakiś posiłek – odpisała Seraphina.

W pewnym momencie na zewnątrz zaczęło potężnie lać. Woda na szybie wyglądała tak, jakby ktoś chlusnął nią z wiadra.

Jedno z okien wciąż było otwarte i deszcz zdążył już wedrzeć się do środka.

Odpisując na wiadomość, podeszła, żeby zamknąć okno. Kątem oka dostrzegła nagle postać stojącą na dole. W świetle latarni ulicznej natychmiast rozpoznała, że to był Julian.

Nie odjechał! Oszalał? Dlaczego stał w ulewnym deszczu?

Seraphina chwyciła parasol, w pośpiechu zmieniła buty i wybiegła z mieszkania.

Dopiero gdy wsiadła do windy, zdała sobie sprawę, że jej troska o Juliana stała się automatyczna, niemal jak odruch bezwarunkowy. Zanim pomyślała o zawróceniu, zdążyła już wysiąść z windy, a Julian ją zauważył.

Seraphina nie miała innego wyjścia, jak tylko podejść do niego.

Ulewny deszcz przemoczył go do suchej nitki.

– Co ty tu robisz? – Seraphina osłoniła go połową parasola.

– Wcześniej mi nie odpowiedziałaś – rzekł Julian.

Widząc jego mokrą od deszczu twarz, przypomniała sobie, co powiedział przed osiedlem – że będzie czekał, aż wróci do domu, na co nie odpowiedziała.

– Stoisz tu w deszczu tylko dlatego? – Ton Seraphiny był chłodny. – Julian, mówiłeś, że nie będziesz na mnie naciskał.

Stanie w taki sposób na deszczu było wyraźnym wywieraniem presji, by zgodziła się na powrót.

– Zaufaj mi, Seraphino. Postawiłem sprawę jasno z Chloe. Możesz mi wybaczyć? – mówiąc to, Julian kichnął.

Na widok przemoczonego i dygoczącego Juliana, Seraphina nie mogła powstrzymać ukłucia współczucia.

Osiem lat ich związku nie było czymś, co można było tak po prostu zerwać. Ponadto, zrobił dla niej tak wiele.

Słowa Edwarda ponownie zabrzmiały w jej głowie. Powinna wziąć pod uwagę interesy rodziny Vance'ów.

Może tym razem powinna mu wybaczyć.

– Daj mi trochę czasu do namysłu. Właśnie się tu wprowadziłam i chcę tu zostać nieco dłużej.

Gdy tylko skończyła mówić, Julian niespodziewanie ją przytulił i z ekscytacją w głosie odparł: – Dobrze! Tak długo, jak zgadzasz się wrócić, możesz tu zostać, jak długo zechcesz. Tylko niezbyt długo.

Jego ciało było lodowate, a po chwili jej ubranie również całkowicie przemokło.

W końcu Seraphina ustąpiła. – Co powiesz na to, żebyś najpierw poszedł na górę wziąć gorący prysznic? Później poproszę kogoś, by przywiózł ci suche ubrania.

Na jej propozycję w oczach Juliana coś błysnęło.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 10: Rozdział 10 Czy on oszalał? - Ostateczna obsesja miliardera | StoriesNook