Po ukończeniu studiów Seraphina kupiła własne mieszkanie w Alderwood Heights. Na wkład własny przeznaczyła oszczędności ze stypendiów oraz nagrodę pieniężną za wygraną w konkursie architektonicznym.
Jej ojciec, Edward Vance, nie chciał, by męczyła się z comiesięcznymi ratami kredytu hipotecznego i zaproponował, że zapłaci całą kwotę, lecz ona odmówiła.
Wciąż pamiętała, jak mu powiedziała: – Nie lekceważ pensji architekta. Jeśli dobrze mi pójdzie, spłacę go przed czasem.
Ostatecznie nie tylko odeszła z branży architektonicznej, ale przez trzy lata pracowała jako sekretarka Juliana. Co więcej, wyprowadziła się z mieszkania.
Mimo że stało puste, Seraphina wynajmowała ludzi, którzy regularnie je sprzątali.
Po odstawieniu walizki przygotowała sobie prosty posiłek, ponieważ tamtego popołudnia nic nie jadła. Kiedy skończyła, zwinęła się w kłębek na kanapie i zadzwoniła do Edwarda. – Tato, jutro wracam do domu.
– To wspaniale! Julian w końcu ma trochę wolnego czasu? – Głos Edwarda brzmiał na zachwycony. – Poproszę Victorię, żeby przygotowała dla was coś pysznego. Przyjedźcie wcześnie.
W przeszłości Seraphina odwiedzała dom tylko wtedy, gdy Julian miał czas, by jej towarzyszyć, co zdarzało się rzadko. W rezultacie przez te wszystkie lata bywała w domu zaledwie kilka razy.
– Dobrze, tak zrobię. – Nie wyprowadziła go z błędu. W końcu niektóre rzeczy były zbyt skomplikowane, by wyjaśniać je przez telefon.
Ponieważ Julian nie zgadzał się na zerwanie zaręczyn, musiała powiedzieć o wszystkim Edwardowi i poprosić go o pomoc. W końcu to ich rodziny od samego początku zaaranżowały to małżeństwo. Gdyby Edward zainterweniował, Julian musiałby go posłuchać.
…
Następnego popołudnia, gdy Seraphina wjechała na teren posiadłości Vance’ów, zobaczyła ojca, swoją macochę, Victorię Hughes, oraz przyrodnie rodzeństwo, Leo i Biancę Vance'ów, czekających pod drzwiami.
Gdy wysiadła z samochodu, Edward zerknął za nią. – Tylko ty? Gdzie jest Julian?
– Pewnie jest zajęty – odparła Seraphina. Musiał być zaabsorbowany szukaniem Chloe i załagadzaniem z nią sytuacji.
– Przygotowałam całą ucztę. Powinnaś nas uprzedzić, że Juliana nie będzie. – Victoria nie kryła niezadowolenia. Od samego rana krzątała się w pośpiechu, by przygotować posiłek, tylko po to, by dowiedzieć się, że to wszystko wyłącznie dla Seraphiny.
– Zawsze przyjeżdżasz z Julianem. Dlaczego tym razem przyjechałaś sama? – mruknęła Bianca z rozczarowaniem w oczach.
– Dlaczego do niego nie zadzwonisz? – zakpiła Seraphina.
Doskonale wiedziała, do czego zmierza Bianca. Zanim zaręczyła się z Julianem, Bianca wkładała wiele wysiłku, by się do niego zbliżyć, lecz Julian zawsze trzymał ją na dystans. Skoro nawet Seraphina nie miała miejsca w sercu Juliana, Bianca nie miała żadnych szans.
– Tato, spójrz na nią! Byłam tylko ciekawa! – poskarżyła się Bianca Edwardowi.
W tej samej chwili podszedł Leo i odebrał z rąk Seraphiny owoce oraz suplementy zdrowotne. – Naprawdę cieszymy się, że wróciłaś, Sero.
Choć Leo również był synem Victorii, jego osobowość całkowicie różniła się od charakteru jej oraz Bianki.
Seraphina czuła, że szczerze mu na niej zależało i traktował ją jak siostrę.
Bez Juliana w pobliżu obiad minął znacznie szybciej niż zwykle.
Później w salonie Edward popijał kawę.
– Sero, jak tam ostatnio układa się z Julianem? Byliście odwiedzić pana Sterlinga seniora i rodziców Juliana? Pamiętaj, żeby przekazać im moje pozdrowienia.
– U nich wszystko w porządku. – Powiedziawszy to, Seraphina zamilkła. Zebrała w sobie odwagę, po czym kontynuowała: – Tato, ja... nie chcę tak szybko wychodzić za mąż...
Obawiając się jego reakcji, nie chciała powiedzieć tego wprost, więc wybrała łagodniejsze podejście. Jednak Edward, zaprawiony w bojach biznesmen, natychmiast wyłapał podtekst w jej słowach.
– Pokłóciliście się z Julianem? – Odstawił filiżankę. – Pary mają swoje wzloty i upadki. Poza tym on zarządza całą Korporacją Sterlingów. Siłą rzeczy bywa zajęty. Musisz być wyrozumiała.
W oczach wszystkich Julian był dla niej czuły i delikatny, a ona była mu całkowicie oddana. Nikomu przez myśl by nie przeszło, że mogliby się rozstać. Jeśli pojawiało się między nimi jakiekolwiek napięcie, brano je po prostu za drobną sprzeczkę.
Seraphina zacisnęła dłonie na materiale swojej koszuli.
Wyglądało na to, że będzie musiała być bardziej bezpośrednia. – Chcę odwołać ślub w przyszłym miesiącu.
Słysząc jej słowa, Edward pochylił się w szoku. – Co powiedziałaś?
Victoria i Bianca również wymieniły spojrzenia. Choć była zaskoczona, na twarzy Bianki odmalował się cień zachwytu.
– Czy mógłbyś pojechać do posiadłości Sterlingów i porozmawiać o tym z dziadkiem Juliana? Odwołajmy ten ślub. – Seraphina z powagą spojrzała na ojca.
Twarz Edwarda spoważniała. Jego zwyczajowe ciepło ustąpiło miejsca surowemu wyrazowi.
– Chcesz zerwać zaręczyny przez błahą kłótnię? Myślisz, że to jakaś zabawa? Kiedy stałaś się tak niedojrzała?
Seraphina pokręciła głową. – To nie jest tylko sprzeczka, tato. Pomiędzy nami jest poważny problem. Nie mogę już z nim być. Ja...
– Jaki problem? Co może być na tyle złego, że nie potraficie tego rozwiązać? – Edward uderzył dłonią w stół, sprawiając, że wszyscy w pokoju podskoczyli.
Widząc go tak wściekłego, Victoria szybko podeszła i delikatnie poklepała go po klatce piersiowej, aby go uspokoić. – Dlaczego tak się denerwujesz? Nie martwisz się o swoje zdrowie?
– Skoro Seraphina tak mówi, to sprawy między nimi muszą być na tyle poważne, żeby odwołać ślub. Po prostu nie są sobie pisani, więc po co to naciskać? Po prostu tam pojedź i...
– Co ty możesz o tym wiedzieć? – warknął Edward, uciszając Victorię.
Postarał się spojrzeć na Seraphinę z tak wielkim spokojem, na jaki było go stać. – Sero, znasz pozycję rodziny Sterlingów. To nie jest coś, co możesz tak po prostu odwołać z kaprysu. Nie możesz ignorować naszej rodziny tylko ze względu na to, czego chcesz. Myślisz, że wciąż jesteśmy tym, czym byliśmy kiedyś?
Rodzina Sterlingów zajmowała czołową pozycję w elitarnych kręgach Valeriusa, będąc prawdziwą potęgą. Rodzina Vance'ów również cieszyła się niegdyś prestiżem, jednak z biegiem czasu ich wpływy osłabły. Nie dorównywali już Sterlingom.
– Zawsze byłaś tak wyrozumiała. Czy nie możesz tego naprawić ze względu na mnie i na naszą rodzinę? – Edward spojrzał na nią błagalnie.
Seraphina nie spodziewała się, że Edward będzie tak błagał. Zakładała, że bez zbędnych pytań stanie po jej stronie.
– A co jeśli... to on jest temu winien?






