Ku zaskoczeniu Seraphiny był to Cassian.
Nie spodziewała się, że to on czekał przed windą i przeprowadził ją przez tę mękę. Nic dziwnego, że zwrócił się do niej po imieniu. Ale skąd wiedział, że utknęła w windzie?
"Dziękuję, panie Sterling".
"Nie ma za co".
Pracownicy administracji podziękowali Cassianowi, a następnie zapytali Seraphinę, czy źle się czuje i musi jechać do szpitala. Seraphina pokręciła głową, mówiąc, że nie ma takiej potrzeby. Była tylko trochę wstrząśnięta, nic więcej.
Gdy pracownicy odeszli, odwróciła się, by podziękować Cassianowi. "Dziękuję. Znów mnie uratowałeś".
To był drugi raz, kiedy pospieszył jej na ratunek.
Jakkolwiek starała się uniknąć wplątania się w relację z nim, los wydawał się zdeterminowany, by sprawić, że będzie jego dłużniczką. Ale była mu szczerze wdzięczna. Usłyszenie jego głosu w windzie naprawdę ukoiło jej nerwy.
Cassian spuścił wzrok. Jego głębokie oczy na moment spoczęły na niej zza okularów w srebrnych oprawkach. Następnie, podnosząc parasol oparty o ścianę, powiedział chłodno: "Nie zgrywaj niedostępnej raz za razem. Mężczyźni w końcu się tym znudzą".
"Słucham?" Seraphina spojrzała na niego zdezorientowana. Komentarz był tak niespodziewany, że nie miała pojęcia, o co mu chodzi.
Cassian strzepnął deszcz z parasola. "Wprowadź się z powrotem do domu. Przynajmniej nie będziesz musiała się martwić, że znów utkniesz w windzie".
Seraphina zmarszczyła brwi na jego słowa. Próbowała poskładać je w całość i ostatecznie zrozumiała, co miał na myśli.
Jej wdzięczność natychmiast przerodziła się w gniew. "Myślisz, że robię to celowo, żeby zwrócić na siebie uwagę Juliana?"
"A nie?" – zapytał Cassian z nutą rozbawienia w oczach. "Naprawdę zamierzasz z nim zerwać?"
Seraphina natychmiast zamilkła.
Chciała to zakończyć, ale rzeczywistość utrudniała jej po prostu odejść. W końcu było to osiem lat oddania. Niełatwo było odpuścić.
"Dziękuję, że znów mnie uratowałeś, ale mój związek z Julianem to moja sprawa. Nie potrzebuję, żebyś się tym martwił".
Powiedziawszy to, zacisnęła usta w wąską linię i minęła Cassiana bez słowa.
Mimo że winda została naprawiona, nie wiedziała, czy znów się nie zepsuje. Wróciła więc do domu schodami.
Sfrustrowana Seraphina zorientowała się, że szybko pnie się po schodach. Zanim dotarła na ósme piętro, była zdyszana i musiała zwolnić. Gdy to zrobiła, usłyszała kroki poniżej.
Seraphina spojrzała w dół i zobaczyła Cassiana, który szedł za nią równym tempem.
Co teraz? Czy nie udzielił jej wystarczająco dużo rad i teraz szedł, żeby wygłosić kolejne kazanie?
"Po co za mną idziesz?" – warknęła. "Masz zamiar wejść do mojego mieszkania, żeby dalej się ze mnie naśmiewać?"
Gdy Cassian dotarł na półpiętro między siódmym a ósmym piętrem, jego oddech był nadal miarowy, nie wykazując żadnych oznak zmęczenia.
"Idę do domu" – odpowiedział chłodno. Wchodząc wyżej, dodał: "Jeśli utrzymasz równe tempo, nie dostaniesz zadyszki".
Seraphina zatrzymała się oniemiała. "Też tu mieszkasz?"
Wtedy Cassian już ją minął. Jego głos spłynął z góry. "Czy to jakiś problem?"
Słysząc jego odpowiedź, Seraphina postanowiła uciąć rozmowę.
Biorąc sobie do serca jego radę, wchodziła wolniej. Dzieliło ich zaledwie kilka stopni. Seraphina zauważyła, że nie zatrzymał się nawet po dłuższej chwili. Zastanawiała się, na którym piętrze tak naprawdę mieszka.
Oboje w końcu zatrzymali się na 16. piętrze.
Cassian podszedł do drzwi naprzeciwko jej mieszkania i otworzył je kluczem.
"Mieszkasz naprzeciwko mnie?" Seraphina była zdumiona. Ta sama okolica, ten sam budynek i nawet to samo piętro?
W ciągu tych kilku dni od przeprowadzki nie widziała nikogo ani nie słyszała żadnego dźwięku zza korytarza, więc założyła, że mieszkanie jest puste.
"Wprowadziłem się wczoraj". Cassian spojrzał na nią. "Chciałabyś o coś jeszcze zapytać?"
Seraphina zamknęła usta.
To, gdzie postanowił zamieszkać, było jego sprawą.
Sądząc po nastawieniu Cassiana, prawdopodobnie nawet nie wiedział, że mieszka naprzeciwko niej, a co dopiero żywił jakikolwiek zamiar uczepienia się jej z powodu tamtej nocy.
"Nie" – odpowiedziała i odwróciła się, by otworzyć własne drzwi.
Cassian poczekał, aż wejdzie do środka, po czym zamknął swoje drzwi i wybrał numer Tristana.
"Co się wcześniej stało? Dlaczego rozłączyłeś się w połowie?" – zapytał Tristan po drugiej stronie.
Wcześniej Cassian rozmawiał przez telefon z Tristanem, gdy usłyszał, jak pracownik administracji wspomina, że jakaś pani Vance z H-16-1 utknęła w windzie. Natychmiast się rozłączył i pospieszył do budynku H. Kiedy zobaczył, że winda zablokowała się na piątym piętrze, popędził po schodach.
"Padł mi telefon".
…
Następnego ranka Seraphina była gotowa do wyjścia do pracy.
Właśnie miała nacisnąć klamkę, gdy jej dłoń znieruchomiała. Spojrzała przez wizjer. Na korytarzu panowała cisza, a drzwi naprzeciwko nadal były zamknięte. Usatysfakcjonowana, szybko wyszła.
Miała nadzieję, że nie będą się często spotykać, ale okazało się, że mieszkają w tym samym budynku, dokładnie naprzeciwko siebie.
Świetnie. Teraz będą ciągle na siebie wpadać. To tylko sprawi, że sytuacja stanie się niezręczna.
Wzdychając, Seraphina udała się do biura.
Podczas porządkowania protokołów ze spotkań zauważyła, że czegoś brakuje, więc zapytała Mayę: "Czy pan Sterling nie miał wczoraj wieczorem wideokonferencji? Zapomniałaś wydrukować protokół?"
Maya spojrzała na nią ze zdziwieniem. "Miał wczoraj wideokonferencję?"






