"Nie wiesz?" Seraphina przypomniała sobie, że Julian wspominał o wideokonferencji, kiedy wczoraj wychodził.
"Pan Sterling mnie nie powiadomił i nie otrzymałam żadnych zadań służbowych" – odpowiedziała Maya.
Była główną sekretarką Juliana, odpowiedzialną za nadzorowanie całej jego pracy. Ale nie było żadnych protokołów, a Maya nie wiedziała o żadnym takim spotkaniu.
Cień wątpliwości zakradł się do umysłu Seraphiny. Czy Julian ją okłamał?
Ale biorąc pod uwagę wczorajszą ulewę i to, że przemókł do suchej nitki, być może przełożył spotkanie, ponieważ źle się czuł.
"Może się pomyliłam. Wydawało mi się, że miał wczoraj wideokonferencję" – powiedziała Seraphina.
Podczas lunchu Julian napisał do niej z propozycją wspólnej kolacji tego wieczoru, aby omówić leczenie Beatrice. Seraphina zgodziła się bez wahania.
Po pracy pośpiesznie spakowała swoje rzeczy, by po chwili odebrać telefon od Juliana, który powiedział jej, że ma niespodziewane spotkanie towarzyskie.
Seraphina zwolniła pakowanie. "W porządku. Praca jest najważniejsza. Odpocznij, jak skończysz. O leczeniu mojej mamy porozmawiamy, jak będziesz miał wolne".
Po rozłączeniu poczuła lekkie rozczarowanie.
Beatrice była w śpiączce od 20 lat, a teraz pojawiła się szansa na leczenie. Chciała, żeby mogli zacząć od razu.
Próbowała się jednak pocieszać. Dobre rzeczy wymagają czasu. Oczekiwanie kolejnego dnia niewiele zmieni.
Gdy tylko Seraphina wyszła ze Sterling Tower, dostrzegła uderzającą postać.
"Niespodzianka! Nie spodziewałaś się mnie, co?" Veronica opierała się o maskę samochodu i machała do niej.
"Nie byłaś w delegacji?" – zapytała w szoku Seraphina, podchodząc do niej.
Wsiadły do samochodu. Veronica tłumaczyła podczas jazdy: "Główne tłumaczenia są już zrobione. Reszta zostaje dla zespołu, więc pospieszyłam z powrotem, żeby się z tobą zobaczyć".
Seraphina i Veronica dzieliły pokój na studiach, chociaż studiowały na różnych kierunkach.
Veronica studiowała translatorykę i po ukończeniu studiów założyła własne studio. Osobiście zajmowała się każdym projektem i była w samym środku rozkwitu kariery.
"Nic mi nie jest. Nie musiałaś się tak spieszyć" – powiedziała Seraphina. Wiedziała, że Veronica odłożyła pracę i wróciła wcześniej tylko dlatego, że się o nią martwiła.
Samochód zatrzymał się przed restauracją i wysiadły.
"Hej, nie mogę zrobić sobie wcześniejszej przerwy?" – zażartowała Veronica.
Po zajęciu miejsc i zamówieniu jedzenia Veronica spoważniała. "Więc, co się stało między tobą a Julianem?"
Seraphina opowiedziała jej całą historię.
"Julian i Chloe? Poważnie? Nie są spokrewnieni, ale ona od lat nazywa go »wujkiem Julianem«! Czy tych dwoje nie ma wstydu?" Veronica wściekała się, nadal nie mogąc uwierzyć w to, co się stało.
"Ty i Julian macie taki dobry związek. To już osiem lat. Jak mógł to zrobić?"
Nie mogła zrozumieć postępowania Juliana i nadal przeklinała Chloe za jej pretensjonalność. Zastanawiała się, jak Julianowi może w ogóle podobać się ktoś taki jak ona.
Na koniec podsumowała z gorzkim śmiechem. "Nieważne, jak wspaniały jest mężczyzna, to wciąż mężczyzna. Będzie myślał o innych kobietach, nawet jeśli ma dziewczynę".
Seraphina mogła jedynie uśmiechnąć się krzywo na jej słowa.
"Ale czy naprawdę zdecydowałaś się do niego wrócić? Zamierzasz mu wybaczyć?" – zapytała Veronica.
"Nadal jestem z rodziny Vance. Nie mogę być samolubna. A biorąc pod uwagę, że znalazł neurologa, który zajmie się moją mamą, chcę spróbować i mu wybaczyć".
Seraphina przejechała palcem po brzegu filiżanki i kontynuowała bezradnie: "Może naprawdę zrozumiał swój błąd".
Czasami ludzie po prostu nie mają kontroli nad własnym życiem.
Veronica poczuła frustrację, ale potem zdawała się o czymś przypomnieć, bo na jej twarzy pojawił się lekki uśmieszek. "Cóż, przynajmniej doprawiłaś mu rogi. To nie jest całkowita strata".
Seraphina nie wspomniała, kim był mężczyzna z tamtej nocy w barze. Słysząc te słowa, o mało nie wypluła wody, której właśnie wzięła łyk.
Nie obchodziło jej to, czy to była strata, czy nie. Żałowała tego do głębi.
Nagle wyraz twarzy Veroniki się zmienił, gdy spojrzała za Seraphinę. Zauważywszy to, Seraphina się odwróciła.
Cassian i Tristan wchodzili przez drzwi i zmierzali w ich kierunku.
Seraphina była zaskoczona, że znów go spotyka. Szybko odwróciła się z powrotem i udawała, że nie zauważyła.
"O, więc teraz mnie śledzisz?" Tristan spojrzał na Veronicę z uśmieszkiem.
"Nie schlebiaj sobie. Wolałabym przetłumaczyć dziesięć dokumentów, niż marnować czas na śledzenie cię" – odparowała Veronica.
Seraphina wiedziała, że Veronica ma narzeczonego, w którym podkochiwała się od lat. Jednak ponieważ mężczyzna nie był nią zainteresowany, uznała, że nie ma powodu, by przyprowadzać go na spotkanie z Seraphiną.
"Nie udawaj, że nigdy wcześniej mnie nie śledziłaś, Veronico. Jeśli naprawdę tak bardzo mnie nienawidzisz, po prostu odwołaj zaręczyny". Wciąż miał na twarzy ten kpiący uśmiech.
Dłoń Veroniki, zaciskająca się na widelcu i nożu, napięła się w odpowiedzi. Nagle uniosła prawą rękę i wycelowała nóż w Tristana. "Ślepy jesteś? Nie widzisz, że jem kolację z moją przyjaciółką?"
"Teraz chcesz mnie zabić?" Tristan odepchnął jej rękę, a następnie zerknął na drugą stronę stołu. "Przyjaciółką?"
Seraphina czuła teraz na sobie wzrok wszystkich dookoła.
Nie mogła dłużej udawać, że nie słyszy, więc niechętnie się przedstawiła: "Cześć, jestem Seraphina Vance, współlokatorka ze studiów i najlepsza przyjaciółka Veroniki".
Celowo zignorowała wyraz twarzy Cassiana. Na szczęście nie zachowywał się, jakby ją rozpoznał.
"Jesteś dziewczyną Juliana? A może powinnam powiedzieć: narzeczoną? Bierzecie ślub w przyszłym miesiącu, prawda?" – zapytał Tristan, przyglądając się jej z pewną dozą niepewności.
Zanim Seraphina zdążyła odpowiedzieć, odwrócił się do Cassiana. "Pewnie ją znasz, co?"
Cassian zerknął na Tristana, po czym odpowiedział: "Wygląda na to, że znasz ją lepiej ode mnie".
"Mam dobre oko do pięknych kobiet. Potrafię je zapamiętać po jednym spojrzeniu" – powiedział Tristan z zadowolonym uśmiechem.
Veronica prychnęła. "Bycie zapamiętaną przez ciebie to żaden zaszczyt!"
Następnie odwróciła się do Cassiana z surowym wyrazem twarzy. "Powiedz Julianowi, że Seraphina to nie jest ktoś, z kim można pogrywać. Nie jest jedynym mężczyzną na tym świecie. Nie powinien myśleć, że nikt inny nie interesuje się Seraphiną. Całkiem niedawno pewien przystojniak dosłownie pchał się jej do łóżka, ale trzymała się swoich zasad".
Słysząc to, Seraphina miała ochotę zatkać usta Veroniki, ale nie mogła dosięgnąć jej przez stół. Chciała zapaść się pod ziemię.
Wzrok Cassiana przeniósł się na Seraphinę. W jego głosie pobrzmiewała nuta figlarnego rozbawienia, którą tylko ona mogła wychwycić. "Pchał się jej do łóżka?"






