Seraphina od samego początku w ogóle nie chciała widzieć Juliana.
Mieszkając tuż obok niego, byli skazani na ciągłe wpadanie na siebie. To była idealna okazja.
Właśnie miała wyjść, gdy Julian chwycił ją za ramię.
– Jesteś zła. To twój pokój. Dokąd chcesz się przenieść?
Seraphina odwróciła głowę. Na jego twarzy błąkał się w istocie pełen satysfakcji uśmiech, jakby myślał, że była zazdrosna.
– Dlacz






