Na balkonie Cassian stał, trzymając telefon przy uchu.
Zaledwie po kilku sekundach w słuchawce rozległ się ciepły, rozbawiony głos. – Wreszcie, Cassianie, czekałem na twój telefon.
Wszystko stało się jasne – to Julian stał za porwaniem Seraphiny. Wszystko zaaranżował i najwyraźniej spodziewał się tego telefonu.
– Musimy porozmawiać – głos Cassiana był lodowaty, pozbawiony emocji.
– Oczywiście.






