Sloane
Widziała chłopców kręcących się na szczycie schodów, zerkających na nią zza rogu. W piątkowe i sobotnie noce nie obowiązywała ich stała pora chodzenia spać. Zbliżała się dwudziesta, i chociaż siedziała w salonie, na widoku ze schodów prowadzących na ich piętro, właśnie redagowała rozdział.
Zastanawiała się, czy szukają jakiejś przekąski, a może czegoś do picia. Mieli tam na górze własną łaz






