Seb
Podczas drogi na komendę Seb nie potrafił powstrzymać się od prawienia kazań Declanowi o tym, jak ten nie zważa na konsekwencje swoich czynów. – Mówię ci, że to Serena – warknął Declan z tylnego siedzenia. – Spójrz na tę pieprzoną książkę obok ciebie, jest w niej jej charakter pisma.
– To żaden dowód, zresztą nie mam z czym tego porównać, więc skąd mógłbym wiedzieć? – mruknął Seb. – Nawet jeśl






