Sloane
Sloane siedziała, z filiżanką herbaty w dłoni, patrząc nieobecnym wzrokiem na strumyk przepływający między jej biurem a domem, i myślała o tym, jak powstaje kilka następnych rozdziałów jej nowej książki. W niektóre dni wszystko szło gładko i mogła pracować bez przerwy przez dziesięć lub dwanaście godzin.
Innymi razy właściwe zredagowanie zaledwie jednego rozdziału zajmowało jej pół dnia, a






