PUNKT WIDZENIA AUTORA.
Elegancki czarny sedan zatrzymał się przed wielkim wejściem do rezydencji. Drugi ochroniarz otworzył drzwi, Lucian wysiadł na żwirowy podjazd, a jego twarz była maską kontrolowanej wściekłości.
W jego ramionach, wciąż okryte płaszczem, ciężko zwisało bezwładne ciało Aliny, przykrywające nieskazitelną niegdyś bluzkę – teraz podartą, a jej skórę szpeciły siniaki i smugi zasch






