Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
„A teraz” – powiedział cicho Lucian – „na czym to my skończyliśmy?”
Spanikowane oczy Jacksona przeskakiwały między hakiem a beznamiętną twarzą Luciana. Cobi przełknął ślinę, a serce dudniło mu w uszach. Pięść Jordana zacisnęła się mimowolnie.
W tamtej chwili Lucian Blackwood nie był już tylko narzeczonym-miliarderem; był drapieżnikiem, precyzyjnym, bezlitosnym i mającym






