Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Zanim Lucian zdążył odpowiedzieć, drzwi skrzypnęły i się otworzyły.
Do środka weszła Talia, zatrzymując się w pół kroku, gdy jej wzrok przeskakiwał między nimi trojgiem: napiętą pozycją Luciana, sztywną postawą Aliny i Acem, stojącym niezręcznie w kącie. Powietrze było gęste, naelektryzowane.
Talia zawahała się w progu, po czym wymusiła mały, niezręczny uśmiech. „Ech… cz






