Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Cisza osiadła w pokoju jak gęsta mgła. Lucian i Alina stali w bezruchu, oboje zapatrzeni w przestrzeń, nie do końca mogąc spotkać się spojrzeniami. Sekundy się przeciągały.
A potem oboje odezwali się w tym samym czasie.
„Przepraszam.”
Głos Luciana złagodniał, a jego oczy nie odrywały się od jej twarzy. „Nie… to ja przepraszam”. Nie zrobił jednak żadnego ruchu, by do niej






