Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Krzesła zaszeleściły, kieliszki uniosły się w stronę Damiena, a brzęk kryształu wypełnił salę. Goście zawtórowali: – Za Damiena Evergreena! – po czym upili łyk.
Damien skłonił głowę w geście uznania, chociaż wyraz jego twarzy pozostał trudny do odczytania.
Wkrótce podano kolację, a cichy szmer rozmów rozniósł się po stolikach. Podczas gdy stawiano talerze i dolewano wina,






