PUNKT WIDZENIA AUTORA.
W chwili, gdy Alina wyszła na zewnątrz, zamarła. Dach skąpany był w miękkim, romantycznym blasku, a światła były przyciemnione na tyle, by setki świec mogły się wyróżniać, a ich płomienie migotały jak gwiazdy rozsypane po podłodze.
Szlak ze świec prowadził na drugi koniec, a na widok, który tam czekał, oczy Aliny rozszerzyły się z szoku, a oddech uwiązł w jej gardle.
Kroki A






