PUNKT WIDZENIA AUTORA.
Na zewnątrz, w swoim samochodzie, Damien siedział na miejscu kierowcy, zaciskając dłonie na kierownicy tak mocno, że aż zbielały mu knykcie. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała w nierównym rytmie oddechów, zanim w końcu wyciągnął telefon, przewinął do znajomego numeru i wcisnął przycisk połączenia.
Sygnał zabrzmiał raz, zanim odezwał się ciepły, ale pełen wyczekiwani






