Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
W domu panowała cisza, gdy Alina w końcu oderwała się od szkicownika i zamknęła skórzaną okładkę. Bezmyślnie bazgrała przez ponad godzinę; linie ołówka nie prowadziły donikąd, a jej umysł uwięziony był w gęstej mgle niepokoju, którego nie potrafiła z siebie zrzucić.
Lampka nocna na stoliku z boku świeciła ciepłym blaskiem, ale nawet to wydawało się zbyt ostre, zbyt rażące






