Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Lucian wciąż uśmiechał się blado, gdy połączenie dobiegło końca, a cień głosu Aliny wciąż brzmiał mu w uchu. Odłożył telefon na pobliskie biurko, wpatrując się w czarny ekran przez moment dłużej niż to konieczne, jakby delektując się ciepłem, które po sobie zostawiła.
Po raz pierwszy od dni usłyszał jej śmiech bez tej cienkiej nuty niepokoju, i to rozluźniło coś ciasnego






