Z PERSPEKTYWY ALINY.
Myśląc, że to Lucian wreszcie dzwoni, w pośpiechu wyciągnęłam go z torebki i odebrałam, nie sprawdzając identyfikatora dzwoniącego.
Ogromny błąd.
– Cześć, siostrzyczko.
Ughh, niech mnie ktoś zastrzeli.
Przesłodzony głos Seraphiny dobiegł moich uszu, natychmiast psując mi nastrój.
Talia zauważyła to i zmarszczyła brwi.
„Kto to?” – zapytała bezgłośnie.
„Seraphina” – odpowiedzia






