Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Ramiona Luny zacieśniły się wokół córki, jakby bała się, że puszczenie jej sprawi, iż znów zniknie. Jej ciche szlochy drżały na ramieniu Aliny, każdy z nich przepełniony latami strachu i tęsknoty. Alina przylgnęła do niej z równą siłą, wdychając znany zapach lawendy i herbaty, który kiedyś żył tylko we fragmentach zapomnianych snów.
Kiedy Luna w końcu się odsunęła, jej dr






