Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Skrzydło szpitalne w rezydencji Evergreenów było ciche, a światło słoneczne przenikało przez zwiewne zasłony. Rytmiczne pikanie monitora pracy serca było jedynym dźwiękiem zakłócającym bezruch. Alina leżała nieruchomo na łóżku, jej twarz była blada na tle białej pościeli, a klatka piersiowa unosiła się i opadała w wolnym, spokojnym oddechu.
Obok niej Luna siedziała skulon






