PUNKT WIDZENIA AUTORA.
Następnego ranka, po śniadaniu, Alina ubrała się skromnie w białą, letnią sukienkę. Luna, promienna jak zawsze, założyła pastelowy róż i perły.
W ciągu godziny znalazły się w mieście, wiezione przez szofera w jednym z samochodów Evergreenów – takim, za którym ludzie na ulicy odwracali głowy.
Gdy zatrzymały się przed eleganckim budynkiem z lśniącymi witrynami i złotym szyldem






