Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
Talia w końcu dostrzegła lekko zaszklony wyraz oczu Aliny, to nieme spojrzenie mówiące „zabierz mnie stąd, zanim zacznę krzyczeć”, i ruszyła naprzód niczym rycerz na obcasach.
Wcisnęła się między dwie gorliwe żony biznesmenów i lekko klasnęła w dłonie.
„Wybaczcie państwo”, ogłosiła z jasnym, bezwstydnym uśmiechem, „ale panna Evergreen musi przebrać się w swój drugi strój






