PUNKT WIDZENIA ALINY
Ale kiedy otworzyłam drzwi, nie była to Maya, ani nikt z personelu kuchennego.
To był Lucian.
Zostawiłam drzwi otwarte, co miało stanowić zaproszenie do wejścia, i wróciłam do łóżka, aby kontynuować pracę.
– Jeszcze nic nie jadłaś – stwierdził spokojnie Lucian.
– Nie – odpowiedziałam, nie zaszczycając go spojrzeniem.
– Dlaczego? – zapytał.
– Bo nie jestem głodna – odpowiedział






