Z PUNKTU WIDZENIA AUTORA.
„A...lino...” – wykrztusił bez tchu Lucian.
„Mmm” – odpowiedziała, zlizując kroplę wody z jego klatki piersiowej, po czym zaczęła go delikatnie głaskać.
Ręcznik, który trzymał, opadł na podłogę, a on musiał chwycić się blatu, żeby utrzymać się na nogach.
Lucian był rozdarty, rozdarty między powstrzymaniem jej a pozwoleniem jej na kontynuowanie. Jej dłoń sprawiała mu tak






