PUNKT WIDZENIA ALINY.
– Dobrze. Zaczynajmy.
Następnie, bez dalszej zwłoki, Lucian odwrócił się i podszedł do pobliskiego stolika, chwycił małe, czerwone nożyczki i powolnymi, celowymi ruchami zaczął rozcinać moje ubranie.
W pokoju panowała cisza, którą przerywał jedynie dźwięk rwanego materiału, odbijający się echem od ścian.
W myślach pożegnałam się z moimi ubraniami. To był jeden z moich ulubion






