Josh poczuł, jak włosy stają mu dęba, a serce zaczyna walić jak młotem.
"Kto... kto tam jest?" – krzyknął Josh, próbując zgrywać odważnego. Szybko włączył światło w pokoju.
Pokój został jasno oświetlony, a zasłony lekko kołysały się na wietrze.
W pokoju panowała cisza i nie było w nim nic niezwykłego.
Josh prawie się popłakał, ale światło dodało mu odwagi, by się rozejrzeć.
Na korytarzu paliła się






