– Cindy! – zawołała kobieta, wchodząc do pokoju.
Weszła, jakby to miejsce należało do niej, z wysoko uniesioną głową, wciąż w szlafroku, ale już w pełnym makijażu. Na jednym ramieniu wisiała markowa torebka. Nawet nie spojrzała na Izzy. Zamiast tego uśmiechnęła się do krótkowłosej kobiety i podeszła, by ucałować ją w oba policzki.
– Minęło za dużo czasu – powiedziała kobieta. – Tęskniłam za tobą.






