Izzy wpatrywała się w swoje odbicie w lustrze. Jej twarz była nienaturalnie czerwona, i wcale nie musiała pytać samej siebie, dlaczego.
Następnie ochlapała twarz zimną wodą, a jej dłonie opierały się o krawędzie umywalki, podczas gdy po enty raz przyglądała się swojemu odbiciu. Jej policzki wciąż płonęły rumieńcem, a wargi były lekko opuchnięte po pocałunku, który wydawał się wypalić piętno w jej






