„Musisz być ze mną szczery, Calenie” – powiedziała Cecil, siadając naprzeciwko syna. „Ty i Izzy kłóciliście się, i chociaż… to nie moja sprawa… twoje ostatnie poczynania mnie zaniepokoiły”.
Calen zacisnął szczękę. „Mówiłem ci, że u nas wszystko w porządku”.
„Czy to dlatego próbowałeś ją napaść w jej biurze?”
„Nie napadłem jej”.
„Kamery nie kłamią, Calenie” – zmarszczyła brwi jego matka. „Twój ojci






