Cecil nalała herbaty do delikatnej porcelanowej filiżanki, a para łagodnie wirowała w ciepłym oświetleniu salonu. Naprzeciwko niej Pamella trzymała swoją filiżankę z ledwo zauważalnym uśmiechem, elegancko krzyżując nogi. Jej oczy były na wpół przymknięte, gdy słuchała niekończącego się paplania Cecil.
„Nie bierz tego do siebie, moja droga” – mówiła Cecil, a jej wargi wygięły się w pełnym współczuc






