– Wciąż żadnego telefonu od Izzy? – zapytała Amalia, wchodząc do pokoju Moniki, tylko po to, by zamrzeć w pół kroku. Jej oczy rozszerzyły się na widok córki, która tańczyła przed telefonem, ubrana jedynie w bieliznę.
– Co do diabła...
– Mamo! Czy mogłabyś, kurwa, pukać?! – warknęła Monica, łapiąc za telefon.
– A czy ty mogłabyś zamknąć te cholerne drzwi? – syknęła Amalia, przerażona. Zdarła koc z






