Ella
Ulice przybrały ten mroczny, fioletowawy odcień, który zwiastował nadejście wieczoru, kiedy rozpoznałam ciche mruczenie silnika za moimi plecami. Elegancki, czarny samochód podjechał do krawężnika, a z niego wyłonił się Logan, którego wysoka sylwetka emanowała tym nieomylnym, pewnym siebie krokiem.
– Chyba sobie żartujesz – szepnęłam do siebie, odwracając się gwałtownie i przyspieszając kroku






