**Aiden**
Święta nadeszły i minęły, zostawiając po sobie zgliszcza. To, co miało być przerwą, zamieniło się w rodzaj ciszy, która pożerała resztki mojego zdrowia psychicznego.
Gdy zaczął się nowy semestr, myślałem, że znów zbudowałem swoje mury wystarczająco wysoko. Myliłem się.
Widzenie Noaha każdego dnia – na boisku, na siłowni, na treningu – było piekłem w najczystszej postaci. Nie mogłem znieś






