**Aiden**
Po tamtej rozmowie z Noahem próbowałem dotrzymać słowa i podnosić go na duchu. Bóg jeden wie, że tego potrzebował. Za każdym razem, gdy dzwonił, odbierałem z pieprzonym sercem na dłoni, starając się brzmieć pewnie, normalnie, jakbym wcale się nie rozpadał w mieście, które już do mnie nie należało. Pytałem go o to, jak minął mu dzień, słuchałem, o czymkolwiek chciał rozmawiać, opowiadałem






