**Aiden**
W biurze Hale'a panowała cisza, gdy Noah i ja weszliśmy do środka.
Lexie i Micah już tam byli.
Micah podskakiwał na krześle jak chihuahua po kofeinie.
Lexie, bez względu na to, jak bardzo mogła być przerażona, wydawała się jakoś... spokojna.
Gdy zobaczyła Noah, wstała, a jej twarz rozświetlił delikatny uśmiech.
A kiedy ja ją zobaczyłem... w końcu zrozumiałem, jaki ciężar dla nas dźwigała






