Byłyśmy w trakcie przygotowywania kolacji, co było naszym stałym, piątkowym rytuałem, ale w powietrzu wisiał niepokój, którego nie potrafiłam zignorować. Chloe, zazwyczaj tak gadatliwa i ożywiona w kuchni, była niezwykle cicha, a jej wzrok skupiał się na krojeniu warzyw z nieobecnym wyrazem oczu.
Od zeszłego tygodnia wydawała się nieco zdystansowana. Unikała kontaktu wzrokowego, a nawet wychodziła






