Nieustanny deszcz rzucił na miasto ponury całun, a melancholijna atmosfera przenikała do głębi mojej duszy, gdy wpatrywałam się w okno, śledząc strumienie wody ścigające się po szybie. Wydarzenia minionych tygodni sprawiły, że czułam się, jakbym dryfowała bez celu.
Tamtego popołudnia utknęłam w bezlitosnym cyklu manipulacji Brocka. Mój telefon nieustannie wibrował od połączeń z nieznanych numerów.






