Następnego ranka, zgodnie z obietnicą, Pippa wysłała mi pocztą wywołane zdjęcia. Włożyła je do uroczej, małej koperty, ukrywając jej mroczną zawartość.
W środku umieściła też krótką karteczkę: "Wywołałam zdjęcia! Prześlę ci cyfrowe kopie, jak tylko będę mogła."
Przycisnęłam ją do piersi; mieszały się we mnie poczucie oczekiwania i strachu. Zdjęcia były naszą amunicją, naszymi dowodami, ale były te






