Podróż zabrała nas z podmiejskich ulic na rozległe tereny wiejskie. Droga ciągnęła się przed nami w nieskończoność, a moje oczy co chwila wędrowały w stronę Declana, by dostrzec wyraz jego twarzy. Za każdym razem, gdy pytałam, dokąd nas zabiera, moje pytania spotykały się z wymijającymi odpowiedziami i rosnącym poczuciem oczekiwania.
– To około godziny jazdy – powiedział w końcu Declan, choć tajem






