Siedziałam sama przy narożnym stoliku w przytulnej kawiarni, powoli popijając stygnące cappuccino i próbując odciąć się od świata za pomocą kojącego gwaru rozmów i aromatu świeżo zmielonych ziaren kawy. Było to moje tymczasowe schronienie przed burzą, która niedawno przetoczyła się przez moje życie.
Mój telefon zawibrował, burząc spokojną atmosferę. Imię Pippy rozbłysło na ekranie, a ja zawahałam






