Oddech uwiązł mi w gardle, gdy zaszokowana, wręcz sparaliżowana, patrzyłam, jak krzyki zamierają na jej ustach, gdy ona sama z osłupieniem wpatrywała się w górę. Widok Brocka, którego rysy twarzy wykrzywiała mieszanka przerażenia i żalu, przyprawił mnie o dreszcz na plecach.
– Co ty zrobiłeś? – zdołałam wydusić z siebie głosem nie głośniejszym niż szept, a mój umysł wariował od nagłości i brutalno






