Obudził mnie chór ptaków za oknem, a ich wesoły świergot był raczej irytujący niż kojący. Wydarzenia minionego dnia odtwarzały się w moim umyśle w nieskończonej pętli, gdy z trudem wywlekałam się z łóżka. Szybki rzut oka na zegar potwierdził to, czego się obawiałam – nadszedł czas, by stawić czoła kolejnemu chaotycznemu dniowi w firmie.
Ubierałam się na autopilocie; ta rutyna pomagała na chwilę od






