Gdy zbliżałam się do rezydencji Kendricka, miejsca, do którego nigdy nie sądziłam, że wejdę z własnej woli, wyrosła przede mną ta pełna przepychu posiadłość. Powietrze było gęste od napięcia i echa zagadkowych rewelacji mojej matki. Nie mogłam pozbyć się przeczucia, że za chwilę wydarzy się coś niezwykle ważnego.
Kiedy podeszłam do wejścia, mój wzrok przykuł widok mężczyzn wyładowujących meble z c






