– Pogratulować ci? – wyjąkałam. – Mamo, po prostu... dlaczego?
Wyraz twarzy Mary złagodniał, a intensywność ustąpiła miejsca pozorom troski. – Sienno, kochanie, nie ma potrzeby się denerwować. To nie jest tak złe, jak myślisz. Właściwie, z czasem ty i Declan moglibyście zostać rodzeństwem.
Słowa zawisły w powietrzu, i przez chwilę miałam wrażenie, że czas się zatrzymał. Nonszalanckie podejście Mar






