Poranne światło słoneczne wpadało przez okna naszego mieszkania, rzucając długie cienie na zniszczoną, drewnianą podłogę. To był dzień jak każdy inny, a jednak w powietrzu wyczuwało się przenikające napięcie. Dziś był dzień rozprawy Declana, kulminacja miesięcy niepewności i strachu.
Gdy siedziałam przy kuchennym stole, nerwowo bębniąc palcami o blat, czułam, jak ciężar tego dnia przygniata mnie j






