— Dobra, Chloe, przygotuj się na porażkę!
Przed nami rozgrywała się zacięta partia szachów. Czarne aktualnie prowadziły, a horda ich skoczków i gońców przejęła pełną kontrolę nad oblężeniem białych figur. Chloe zostały tylko jej nędzne pionki i osamotniony Król.
Posłała mi mordercze spojrzenie, gdy ja triumfowałam, wykrzywiając usta. — Jeszcze zobaczymy. Nie zdam się bez walki!
Popołudniowe słońce






