Scott
Kiedy Bella opuściła mój gabinet, pokój wydał się pusty. Mój Likan krążył w mojej głowie, napierając na żebra i każąc mi ruszyć za nią. Próbowałem pracować, ale wspomnienie jej skóry ocierającej się o moją wciąż powracało. Wciąż czułem iskry w moim ciele, to ciepło, które przyciągało mnie do niej.
"Od pięciu minut uśmiechasz się do powietrza. Mam ci sprowadzić terapeutę czy bukiet kwiatów?"






