languageJęzyk

Jesteś Boski

Autor: Anya Moreau 2 kwi 2026

Bella

Winda otworzyła się na cichy, piękny penthouse. Nie rozglądałam się zbytnio. Podeszłam prosto do pierwszej kanapy, jaką zobaczyłam, i usiadłam. Moje dłonie nie mogły przestać się trząść. Łzy znów napłynęły mi do oczu. Próbowałam je otrzeć, ale nie przestawały lecieć. Nie chciałam pokazywać się nieznajomemu jako dama w opałach. Ale co mogłam zrobić? W klatce piersiowej tak bardzo mnie bolało, zdrada była wciąż świeża.

Stał kilka kroków dalej, obserwując mnie. — Chcesz czegoś? — zapytał cicho i ostrożnie.

Pokręciłam głową. — J-ja za jakiś czas po prostu pójdę. D-dzięki za pomoc.

Pdszedł do barku i wrócił z kieliszkiem wina. Gdy go nie wzięłam, kucnął przede mną i postawił go na stoliku w zasięgu mojego wzroku. Niskim głosem, patrząc mi w oczy, powiedział: — Wypij. To cię uspokoi.

Podniosłam kieliszek, wpatrywałam się w niego, a potem przełknęłam zawartość.

— Więcej? — zapytał. Gdy skinęłam głową, przyniósł butelkę, odkręcił zakrętkę i nalał więcej. Płyn lekko zapiekł, rozgrzał moje gardło i zamienił płacz w czkawkę. Wypiłam kolejny kieliszek, a on patrzył na mnie bez oceniania, jednak zauważyłam, że raz ścisnął szczękę. Poszedł usiąść na oparciu sofy.

Po chwili ciepło rozeszło się po moim ciele i stępiło krawędź głębokiego smutku. Poczułam się lepiej. Spojrzałam na niego. Milczał, obserwując mnie swoim bystrym spojrzeniem. — Mój narzeczony zdradził mnie z moją przyrodnią siostrą — powiedziałam w końcu. — Za trzy dni mieliśmy wziąć ślub, a ja dzisiaj nakryłam ich na uprawianiu seksu.

— Nie zasługuje na ciebie — warknął zwierzęco.

Zacisnęłam zęby i zamilkłam na kilka minut. Następnie odezwałam się z wahaniem: — Chcę cię o coś zapytać.

— Pytaj — odparł szorstko, badając mnie wzrokiem, jakby wyrywał sobie moje rysy w pamięci.

— Czy jestem... wystarczająco ładna?

Przez ułamek sekundy był zaskoczony. — Ładna? Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałem — wydyszał. A potem zrobił najdziwniejszą rzecz na świecie. Założył kosmyk moich włosów za moje ucho. — Jesteś tak piękna, że mógłbym uprawiać z tobą seks w tej właśnie chwili.

Moje wargi rozchyliły się w zaskoczeniu na jego jawną gotowość. Jakby słowo zawahanie nie istniało w jego słowniku. Zapytałam: — Czy zawsze tak po prostu oferujesz seks nieznajomym?

Jego spojrzenie stało się jeszcze bardziej intensywne. — Nie, zazwyczaj to nieznajome za każdym razem oferują się mnie. Ale sam zaoferowałem się komukolwiek po raz pierwszy. Możesz wykorzystać moje ciało. Wiesz, jak seks z zemsty?

Oblizałam wargę, czerwieniąc się. Chciałam zakończyć to poczucie bycia wykorzystaną. Wpatrywał się we mnie, by ocenić moją reakcję. Chciałam odmówić, mimo że wizja seksu z zemsty była kusząca.

Nalegał: — Zaufaj mi, z przyjemnością pozwolę ci się wykorzystać.

Zarumieniłam się jeszcze bardziej i przygryzłam dolną wargę. Zbliżył się, kucnął przede mną i kciukiem uwolnił moją dolną wargę. — Nie pożałujesz — powiedział, patrząc na moje usta. Był tak blisko, że ciepło jego ciała przeniknęło we mnie.

Mój oddech się zaciął. Czułam się tak, jakby mnie hipnotyzował. Co on ze mną robił? — Umm... — Pomiędzy moimi udami pojawił się ból. Craig nigdy nie potrafił wywołać we mnie takiej reakcji.

Jego nozdrza rozszerzyły się, gdy przez dłuższą chwilę lustrował moją twarz. — Nie dotknę cię, dopóki tego nie zechcesz — powiedział, napinając się.

Przełknęłam więcej wina, po czym skinęłam głową: — W porządku! — Myślę, że to wino przemówiło w moim imieniu.

Jego ramiona rozluźniły się, jakby uwalniał z siebie całe napięcie. Wstał, wsunął jedno ramię pod moje kolana, a drugie za plecy, i podniósł mnie, jakbym nic nie ważyła. Sapnęłam, oplatając ramiona wokół jego szyi. Z bliska był jeszcze piękniejszy. Bycie niesioną przez niego dawało mi dziwne poczucie bezpieczeństwa. Wszedł do znakomicie urządzonej sypialni.

Postawił mnie na skraju łóżka i zrobił krok w tył, dając mi przestrzeń. — Możemy przestać w każdej chwili — powiedział z wyczuwalnym powstrzymywaniem się. — Musisz tylko powiedzieć słowo.

Spojrzałam na swoje dłonie, a potem na niego. Wstałam i sięgnęłam do suwaka mojej sukienki. Moje palce drżały. Podszedł bliżej i opuścił suwak w dół, nie dotykając mojej skóry. Sukienka zsunęła się na podłogę. Stałam tam w zwykłej bieliźnie, czując zawstydzenie.

Jego oddech uwiązł w gardle, gdy tak chłonął wzrokiem moje ciało. — Jesteś boska — powiedział, jakby miał na myśli każde słowo. — Nie musisz nikomu niczego udowadniać.

Wypuściłam z płuc powietrze, o którym nawet nie wiedziałam, że je wstrzymuję. Poruszał się ze spokojem, którego tak bardzo potrzebowałam, mówiąc do mnie w krótkich, opanowanych zdaniach, które upewniały mnie, że jestem bezpieczna i że to ja mam nad wszystkim kontrolę. Kiedy mnie pocałował, nie spieszył się. Czekał, aż zareaguję. A kiedy to zrobiłam, pogłębił pocałunek, ale cały czas pozwalał mi przejąć inicjatywę.

Zdjął z siebie ubranie, a kiedy w końcu położyliśmy się nadzy, znów zamilkł. — Jesteś pewna?

— Tak — powiedziałam, przesuwając palcami po jego wytatuowanym ciele. Na jego klatce piersiowej widniał tatuaż wilka z winoroślami, które biegły aż do jego ramion i rąk. Bóg musiał poświęcić sporo czasu na wyrzeźbienie tego arcydzieła.

Ujął moją twarz w dłonie i mnie pocałował. Gdy jego wargi spotkały się z moimi, świat wydawał się zniknąć. Zaparło mi dech w piersiach, a serce zaczęło mi bić szybciej, gdy po moim ciele rozlało się gorąco. Jego usta poruszały się desperacko po moich z takim głodem, od którego aż drżałam, jakby nie mógł się mną nasycić. Odkryłam, że rozpływam się w jego ramionach, a moje palce wczepiają się w niego. Jego smak był słodki i odurzający, sprawiając, że zapomniałam o wszystkim poza trawiącym nas ogniem. Z każdą sekundą jego pocałunek wciągał mnie głębiej w niego, aż nie wiedziałam już, gdzie kończę się ja, a zaczyna on. To była czysta, wszechogarniająca namiętność.

Zszedł niżej, do moich piersi i mocno ssał moje sutki. Moje ciało zaszumiało z tak intensywnej potrzeby, że aż jęknęłam. — Jesteś taka piękna — mruknął z czcią. Zszedł niżej, coraz niżej i pocałował mój pępek.

— Ach! — jęknęłam.

Zszedł do mojego łona i wpatrywał się w nie przez dłuższą chwilę. A potem chuchnął na nie gorącym powietrzem i rozchylił moje wargi.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki

Rozdział 5: Jesteś Boski - Sekretne Szczenięta CEO Lykana | StoriesNook